środa, 26 czerwca 2013

16. Why here?a

Krążą plotki, że jestem sezonowcem,
krążą plotki, że robię to dla szapnu,
krążą plotki, że jestem beznadziejna.
hmm...
and?
mam się teraz załamać,
iść się pociąć?
or
mieć wszystko w dupie 
i żyć dalej z ludźmi, których lubię? ;D
no cóż, rzekomo winni się tłumaczą,
ale jeśli Wam tego nie wytłumaczę
KOCHANI HEJTERZY
to boję się pomysleć,
co Wam wpadnie do głowy
i co Wy  sobie o tym pomyślicie.

SEZONOWIEC; SZPANER
^^^
 czy normalny człowiek:
 -słuchałby twardych brzmień, bo mu się nudzi?
- chodziłby na koncerty,
marnując czas, by poskakać sobie,
czego skutkiem mogą być posiniaczone
hm... wszystko?
- traciłby 280 zł na glany, 
w których i tak potem nie będzie chodził,
ponieważ jest tym SEZONOWCEM?
- dla szpanu spotykałby się z ludźmi, których lubi?
-  uwalił się cały dżemem, bo fajnie?
- zrobiłby sobie kolczyki, i to nic,
że cała twarz boli, ale fajnie?
i wiele innych...

ten blog
"Bo robisz go,
żeby pochwalić się, iż rzekomo 
jesteś metalem/ punkiem/ emo. 
Łazisz na scenę, żeby się pochwalić,
że znasz tamtych ludzi, 
a oni tacy kinder metale
jak i ty z resztą.
Słuchasz AC/DC, 
a nawet nie wiesz co to jest za zespół.
Nosisz glany, ciemne ubrania,
a świeci słońce.. Jakieś żałosne blogi,
że niby taka zmiana,
a jeszcze 2 miesiące temu słuchałaś Seleny Gomez"


Co ja na to:
WTF?
 1) nie mam glanów
2) nie ubieram się tylko na czarno
3) nie słucham AC/DC- o to znany zespół
tylko tego, co mi się podoba 
4) przebywam na scenie, 
bo po prostu mogę spotkać się tam ze znajomymi
5) zawsze jest ciekawie
i nie wiadomo, co może się wydarzyć
6) tak słuchałam Seleny Gomez,
ale teraz mogę słuchać czegoś innego,
prawda?
tj. ze smakami.
Np. kiedyś nie lubiłeś/aś sosu,
a teraz lubisz
czyli co
- JESTEŚ SEZONOWIEC
BO LUBISZ SOS
A NIE LUBIŁEŚ KIEDYŚ
no WTF?! ale na tym to polega ;D
7) tak ten blog,
opowiada o tej mojej zmianie.
piszę, to co czuję.
nie kopiuję z zapytaj.pl czy nw czego..
...piszę sama- moje myśli...
...piszę sama- moje życie...
...piszę sama- to co chcę...
proste : )

poniedziałek, 24 czerwca 2013

15. Scene-our common point and... a big change

W moim mieście,
większej części metali, punków,  itp.
miejscem spotkań jest scena.
Scena czyli co? xD
 
Właśnie to ;D

Lecz tematem tego ów posta, 
są jej spore zmiany.
Postanowiłam go napisać ,
po wysłuchaniu opinii,
kumpla
(który kiedyś przebywał tam całe dnie,
lecz teraz z winy zmieniającego się towarzystwa,
rzadko możemy go tam spotkać).
So- what is it?
What is the problem?
Kiedyś metale to była elita.
Grupa przyjaciół
- na dobre i na złe. 



Zawsze charakterystycznie ubrani,
kolczyki w różnych (dziwnych) miejscach.
Widać było, że oni są...
No po prostu są sobą : D
Robią to co im w duszy gra...
..true story
the best moment.. 





"Wiadomo, że tak na prawdę liczy się to, czego słucha a nie jak wygląda. Znam wiele osób które wyglądają na osoby słuchające rocka. No, ale sory
-idzie taka blondyna, kilogram tapety, 2 litry lakieru, GLANY na jakiś gównie (czytaj koturnie) i w koszulce 'AC/DC', gdyż pasowała jej do spodni (a nawet nie wie co to za zespół)..."

Teraz w sumie, przychodzić może tam każdy.
Niezależnie od stylu, ubioru, nawet słuchanej muzyki.
Tak- przebywają tam rapsy
Strange?
To jest po prostu życie
i znak
- że społeczeństwo się zmienia.
Is it good?
Teoretycznie tak,
ale praktycznie nie za bardzo.
Rzecz wiadoma, że przez koncerty itp.
towarzystwo się rozrasta..
Lecz czy przypadkiem
nie mija się to z celem
skoro możemy spotkać tam 
wszystkich normalnych, nienormalnych
raperów, gimbusów?
A przecież jest to rzekomo
miejsce specjalne.

A tu przedstawię wam kawałek rozmowy,
z jednym z tych doświadczonych
metali/emo ;]
 
J: Bo wczesniej to te metale to taka elita byla. a teraz to..
X: No właśnie....Zawsze tylko my się spotykaliśmy a teraz to kurwa jakieś dzieci tam biegają chuj wie co to jest ......
J: No to kiepsko.. rozwalają wam miejscowe po prostu
X: No ale cóż musiał się taki "ktoś" znaleźć żeby dzieci zapraszać ..
J: No ale nie ma ich tam jakos specjaĺnie duzo chyba
X: No właśnie dużo
siedzimy sobie z ludzmi a tu nagle przychodzi taka wataha dzieci ..... : x
J: No i dupa. wiem. rozumiem o co chodzi.
Ale co poradzisz
X: hm ja to po prostu idę do domu i tyle : p
J: Ale poczekaj bo ty masz na myasli dzieci co chca byc metal czy dzieci co dzieci tak tam sb sa? xd
X: Dzieci które chcą się z nami zadawać
J:Ahaaa
Ze przychodza sb jakies typy mimo ze was nie znają?
X: no znając tylko "ktosia"
 np i chcą się do nas dopasować
J: No to wg cb kto tam moze chodzic?
Jesli jest nowy i chce
X: Ja tam nikogo nowego tam nie chciałem
Stary skład jest najlepszy i tyle

 
 

piątek, 14 czerwca 2013

14. Suicide room

Sala samobójców.
Hm... 
czy nie macie czasami ochoty samemu się tam znaleźć?
Ale pytanie na wstępie:
kto oglądał owy film?
"Ten wie na czym się on opierał"
Ale dla tych, którzy nie oglądali,
krótka informacja.
Film akcji, dreszczowiec
o pewnym nastolatku, który był normalnym nastolatkiem.
I z powodu problemów w szkole,
postanowił szukać gdzieś indziej pomocy.
Gdzieś indziej- tzn w internecie,
gdzie trafił na "salę samobójców"
suicide room
(czyli w tamtym przypadku, nazwę gry).
Przez co niezmiernie się zmienił,
ee.... w emo.

 .
Problems began to outgrow him...
began to cut...
W sali samobójców, poznał pewną dziewczynę
- Sylwia się nazywała.
Która nie wychodziła z pokoju już 3 lata.


Miała dość życia
chciała umrzeć...

Przekonuje go, żeby on też
tak zrobił.
Bo jej jest dobrze 
i wcale kontakt z ludźmi nie jest konieczny.
Dominika rodzice są załamani, 
zatrudniają psychiatrę, 
potem lekarkę, 
która chce tylko podać mu leki. 
Sylwia wpadła na pomysł 
stawiając Dominikowi ultimatum 
- zdobądź tabletki  lub nigdy więcej rozmów ze mną.
Chłopak na początku nie chciał się zgodzić, 
ale uległ. 
Poza tym w czasie tego wszystkiego
jego ojciec w końcu bardzo się zdenerwował
i wyłączył internet. 
Then the drama began,
bo chłopak nie mógł umówić się z Sylwią
kiedy ma dać jej tabletki.
Postanowił porozmawiać z rodzicami
o sali samobójców i wszystko im wytłumaczyć,
żeby włączyli internet.
They submissived
Więc umówili się w na dyskotece, 
 miał tam czekać chyba do 1 w nocy. 
Po 1 wciąż jej nie było 
i Dominik postanowił wysypać tabletki , 
ale trochę też ich połknął.
Co skutkowało jego śmiercią.
(jego koleżanka nie umarła,
ale bardzo przeżyła jego śmierć)
...

Krwawię cicho żyjąc, żyję cicho krwawiąc. 
Świat otwarty, rany zamknięte. Świat zamknięty, rany otwarte.
Życie jest po to, żeby dawać z siebie jak najwięcej innym ludziom.
Ja nie rozumiem samobójców, bo żeby żyć, trzeba mieć odwagę, a samobójcy to tchórze. Tchórze i narcystyczni egoiści, którzy myślą, że wszystko się kręci wokół nich. Jak można odebrać sobie najcenniejszy dar, jaki się ma? Jak można zrobić sobie to i zrobić to najbliższym ludziom? Ja po prostu tego nie rozumiem, ja nie chcę tego rozumieć. 






czwartek, 13 czerwca 2013

13. Come back and continue

Tak więc nie pisałam do was prawie miesiąc.
Miał być film. 
Będzie, ale nie teraz.
Tzn. robię go :)
tylko idzie jak krew z nosa.
Why?
Nagrywać mogę go tylko wtedy,
kiedy nie ma nikogo w domu.
afraid of anything?
Heh, nope ;p
  Chociaż, w sumie tak.
Boję się reakcji mojej rodziny, na to
co?
jak?
po co?
nagrywam. :)
The next problem
zbliża się koniec roku.
Więc co wiadomo, trzeba poprawiać oceny.
I tu taki paradoks:
"Myślałam- odpuszczam sobie końcówke roku. 
Z resztą żaden nauczyciel mi już nie naciągnie, 
ani nie zapyta,
ani nie da szansy"
TURURURUTUTUR:
udało się.
Więc teraz będę tylko nagrywać filmiki, 
ale z przeróbką trochę poczekam. 

Z resztą mam problem z tym nagrywaniem.
Bo sama nie wiem, co chciałabym wam w nim przekazać.
Cóż- plan był żeby się przedstawić.
Ale po co..
Nie wiem, mam tylko nadzieję, że coś z tego wyjdzie.
Coś, co was zainteresuje, zachęci.

nutka na dziś :

nowo poznany przeze mnie zespół,
dzięki "Sali samobójców"
PS: a o tym, w kolejnym poście,
kto jeszcze oglądał?