poniedziałek, 15 lipca 2013

17. Why here? b

Jest to druga część
poprzedniego posta.
hm..
dużo osób pyta mnie,
czemu zmieniłam się w "metala"
"mimo, iż się tak nawet nie określam,
ale okeey. niech Wam będzie xD
bo każdy kto chodzi pod scenę,
to musi być true metalem
taaaaaak"
czemu scena?
aaa, że podobno jest modna.
aha?
no to pozdro,
że subkultura metali jest modna.
Moja odpowiedź na to, 
jest następująca:
"Będzie to cytat z mojego aska"
Przychodząc tu na scenę, miałam plan zacząć na nowo. 
Nikt tu nie wiedział o ising...
 Po prostu mnie nie znali i nie mieli żadnych stereotypów, że rzekomo uważam sie za metala,
 bo chodzę na czarno mimo ze nie chodzę tylko na czarno. 
Kolor jak kolor
- ma prawo sie podobać.
Jest tutaj naprawdę fajnie, zawsze sie cos dzieje, wszyscy odnoszą sie do innych z szacunkiem. 
Tj kolega opowiada, ze no- wołają na niego, ze pedał.
 Bo nosi rurki. 
Jeeeeeej, 
ambitne naprawdę, oceniać człowieka którego sie nie zna. 
Jestem stanowczo przeciw takiemu myśleniu, 
to jestem prostu nie fair wobec tego tez osobnika
Oooooo ze taki emo to kurde tylko sie tnie, 
i wg uważa ze jest taki fajny przez to, 
ze określa sie mianem emo.
 Wcale nie
 Każdy tutaj robi to, co czuje.
 Ma swój własny styl.
 Sami sie czasami zastanawiamy, kogo z tego tez towarzystwa można by nazwać metalem.
 Serio, mamy wątpliwości.
 Bo jak wcześniej wspomniałam każdy ma swój własny styl. 
Własny. 
Nie kopiowany. 
No bo sory, robiąc to,
 wątpisz w swoją zajebistość, 
ktora ma każdy. 
Tylko jeden to wykorzysta,
a ktoś inny będzie udawał kogoś innego.
Więc
objawia sie wszędzie na swój sposób. ;) 
dlatego takie motto:
Miej w dupie opinie innych, 
a sam rób, to co chcesz/ czujesz.
Bo moge ci zagwarantować, 
ze nie ma człowieka to którego 
nikt by sie o cos nie przyczepil....

3 komentarze: