Ogólnie staram się być optymistką. Czy to dobrze, czy źle.
Uważam, ze zależy. Czasami człowiek, ma taki moment ze zaczyna wątpić,
gubi się w sobie i nie wie.. Co jest dobre, a co złe..
Dlatego kiedy jest się pesymista, bardziej sie myśli i zastanawia. Dyskutuje, polemizuje.
To jest tak kiedy ludzie mają odmienne zdania, a mimo to nadal potrafią się dogadać.
Dla nich nic nie ma sensu. Uważają ze wszystko jest beznadziejne, wątpią w sens życia. Ci ludzie, nie widza pożytku w tym co robią.
Niestety, są to dosyć słabi ludzie.
Często emo są pesymistami. Bynajmniej takie krążą plotki. Ta subkultura w zasadzie tym się charakteryzuje. Ale też, nie zawsze.
Dużo ludzi nie toleruje pesymizmu. I bardzo to hejtują.
Może nie tak że ludzie nie lubią pesymistów tylko ludziom nie podoba się takie nastawienie.
Pesymiści- często (lecz nie zawsze) są posępni, widzą świat w czarnych barwach. z góry zakładają klęskę, niepowodzenie, a w życiu przecież warto mieć marzenia i nadzieje. Z góry sądzą, że coś się nie uda, są pozbawieni nadziei...Teoretycznie tacy ludzie na wszystko narzekają, przewidują najgorsze, każdy ich denerwuje, lecz ludzi to nie zraża. Taki jest ich sposób życia, nie kontrolują tego!
Dosyć często ludzie uważają, że pesymiści są dziwni.
Lecz czy prawidłowo? Moim zdaniem absolutnie nie! No przepraszam bardzo, ale to mimo wszystko nadal ludzie. I w sumie każdy jest dziwny na swój sposób. Poza tym, przecież każdy jest inny i każdy ma prawo myśleć inaczej. Gdyby świat składał się na takich samych ludzi, o takich samych teoriach to czy świat miałby sens?
Występują sytuacje, że pesymiści lubią przebywać z optymistami [logiczne], bo tylko oni będą umieli ich pocieszyć.Tylko, czy powinno si ich pocieszać?
Hmm.. Ludzkie zachowanie jest takie, ze mówi się tym osobom ze będzie dobrze i wszystko sie jakoś ułoży. No właśnie się (niestety?) pociesza. Lecz czy powinno się im tak tłumaczyć? Teoretycznie nie, bo w tym momencie zmieniamy im kierunek myślenia, zaś kiedy sami dojdą do tego ze myślenie pesymistyczne jest złudne będą czuli się bardziej dowartościowani (czego na pewno potrzebują, tego właśnie uczucia), bo samym domyśleniem się tego osiągnęli bardzo wiele... Chociaż nawet tak im się nie wydaje.
Dlatego kiedy jest się pesymista, bardziej sie myśli i zastanawia. Dyskutuje, polemizuje.
To jest tak kiedy ludzie mają odmienne zdania, a mimo to nadal potrafią się dogadać.
Dla nich nic nie ma sensu. Uważają ze wszystko jest beznadziejne, wątpią w sens życia. Ci ludzie, nie widza pożytku w tym co robią.
Niestety, są to dosyć słabi ludzie.
Często emo są pesymistami. Bynajmniej takie krążą plotki. Ta subkultura w zasadzie tym się charakteryzuje. Ale też, nie zawsze.
Dużo ludzi nie toleruje pesymizmu. I bardzo to hejtują.
Może nie tak że ludzie nie lubią pesymistów tylko ludziom nie podoba się takie nastawienie.
Pesymiści- często (lecz nie zawsze) są posępni, widzą świat w czarnych barwach. z góry zakładają klęskę, niepowodzenie, a w życiu przecież warto mieć marzenia i nadzieje. Z góry sądzą, że coś się nie uda, są pozbawieni nadziei...Teoretycznie tacy ludzie na wszystko narzekają, przewidują najgorsze, każdy ich denerwuje, lecz ludzi to nie zraża. Taki jest ich sposób życia, nie kontrolują tego!
Dosyć często ludzie uważają, że pesymiści są dziwni.
Lecz czy prawidłowo? Moim zdaniem absolutnie nie! No przepraszam bardzo, ale to mimo wszystko nadal ludzie. I w sumie każdy jest dziwny na swój sposób. Poza tym, przecież każdy jest inny i każdy ma prawo myśleć inaczej. Gdyby świat składał się na takich samych ludzi, o takich samych teoriach to czy świat miałby sens?
Występują sytuacje, że pesymiści lubią przebywać z optymistami [logiczne], bo tylko oni będą umieli ich pocieszyć.Tylko, czy powinno si ich pocieszać?
Hmm.. Ludzkie zachowanie jest takie, ze mówi się tym osobom ze będzie dobrze i wszystko sie jakoś ułoży. No właśnie się (niestety?) pociesza. Lecz czy powinno się im tak tłumaczyć? Teoretycznie nie, bo w tym momencie zmieniamy im kierunek myślenia, zaś kiedy sami dojdą do tego ze myślenie pesymistyczne jest złudne będą czuli się bardziej dowartościowani (czego na pewno potrzebują, tego właśnie uczucia), bo samym domyśleniem się tego osiągnęli bardzo wiele... Chociaż nawet tak im się nie wydaje.








